wtorek, 30 kwietnia 2013
Rozdział 2
Sama jak palec szła krętymi drogami szukając pomocy, zatrzymała się na wzgórzu i zaczęła krzyczeć. Krzyczała, płakała, cały czas miała przed oczami maleństwo, to biedne maleństwo, które miało prawo żyć, nienawidziła siebie, czuła tylko ból. Doszła do wniosku, że musi zacząć żyć od nowa. Dźwignąć się z popiołów przeszłości. Dawna Alice zginęła wraz z wioską...
Jedyne co wzięła podczas ucieczki to długi czarny płaszcz z kapturem. Ciemność ogarnęła wszystko w zasięgu wzroku. Dziewczyna leżała zwinięta w kłębek na wzgórzu. Nie mogła spać, noc niosła ze sobą płacz, rozpacz, żal, ludzi którzy stracili bliskich w wypadku.Jej głowa była pełna myśli,ich nadmiar powodował bezsilności,pogubiła się. Jedynym marzeń teraz było zamienić się rolami z biednym dzieckiem, obwiniała się za to, że ona przeżyła, a maluszek odszedł. Chłód nocy dawał się we znaki. Wzięła płaszcz i okryła się nim. To może dziwne ale poczuła silną więź z nim. Gdy płacz ustał zamknęła oczy i zapadła w długi sen .
_______________________________________________________________________________
Opowiadanie jest odzwierciedleniem uczuć, jakie były we mnie w momencie pisania. Minęło sporo czasu, więc stwierdziłam, że mogę już to opublikować. Pozdrawiam.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz