Rano, gdy Łucja wstała, Christian już nie spał. Podał jej wodę i śniadanie. Zjadła ze smakiem po czym wstała, podziękowała i chciała iść. Chłopak chwycił ją za łokieć i rzekł
- Nie zostawiaj mnie...
- Ja... nie wiem co powiedzieć.
Zbliżyli się do siebie. Ich usta prawie się stykały.
- Powiedz, że zostaniesz...- wyszeptał chłopak, po czym namiętnie ją pocałował.
-Zostaje- szepnęła dziewczyna i uśmiechnęła się.
Chwycili się za ręce i poszli ścieżką. Christian zaprowadził ją do wioski, gdzie mieszkał. Siedemnastolatka przestraszyła się widząc ludzi, których wczoraj zabiła. Jak to możliwe że żyją? Łatwo to wytłumaczyć, źli są nieśmiertelni. Chłopak zaprowadził ją do pustego domku.
-Teraz tu będziesz mieszkać- poinformował, po czym pocałował ją.
Dziewczyna ucieszyła się, poczuła w sercu nagłe ciepło. Już nie było tam żalu i cierpienia, które nosiła od wypadku. Mimo, że już nie czuła się winna, pamięć o dziecku przetrwa... Ono zawsze będzie w jej sercu.
______________________________________________________________________________
Opowiadanie jest odzwierciedleniem uczuć, jakie były we mnie w momencie pisania. Minęło sporo czasu, więc stwierdziłam, że mogę już to opublikować. Pozdrawiam
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz