wtorek, 30 kwietnia 2013

Rozdział 4



Panowała ciemność... Alice szła, zwalniając. Coraz bardziej niepewnie. Zatrzymała się pod wielkim dębem. W mroku zajaśniałe malutkie światełko. To była nadzieja. Wiedziała o Alice wszystko. Znała jej przeszłość i przyszłość,dlatego zaświeciła mocniej, rozświetliła mrok ukazując miecz leżący nieopodal, po czym zniknęła. Broń dodała jej odwagi, wewnętrznej  mocy. Czuła się silna duchem. Wiedziała, że nic jej nie zatrzyma. Jednak tą pewność siebie zakłóciły dziwne dźwięki, jakby ludzi, ale ludzie nie mieszkali w przeklętym lesie. Zbladła, po czym w blasku księżyca zobaczyła młodzieńca. Był wysoki, wyższy od niej. Miał piękne czarne włosy. Jego oczy śniły niesamowitym blaskiem. Były czarne, ale nie były puste miały głębie. Lekko się uśmiechał.  Spojrzał na Alice, która wyglądała jak czarna wiedźma. Nie ruszała się, sparaliżowana strachem. Podszedł bliżej.
 -Kim jesteś ? - zapytał.
Nie odpowiedziała mu. Blada, kamienna twarz przeraziłaby normalnych ludzi, ale nie jego. Znowu stanął bliżej. Dziewczyna chwyciła pod płaszczem miecz. Prawie nie było tego widać i jeszcze ta ciemność. Ale chłopak miał sokole oko od razu to zauważył
-Spokojnie, nie zrobię ci krzywdy-powiedział ze spokojem.
 Łucja spojrzała na niego i wtedy spojrzeli sobie w oczy. Puściła miecz i ściągnęła kaptur.
 -Jestem Alice, a ty kto?- zapytała.
 Chłopak uśmiechnął się i powiedział
 - Jestem Christian, najprawdopodobniej największe zło.-w jego myślach przepłynęła myśl, że to ta Alice, która jest mu pisana. Jednak nic o niej nie wiedział. Miał jej zadać kolejne pytanie kiedy zza drzew wyłonili się ludzie podobni do Christiana.

______________________________________________________________________________



Opowiadanie jest odzwierciedleniem uczuć, jakie były we mnie w momencie pisania. Minęło sporo czasu, więc stwierdziłam, że mogę już to opublikować. Pozdrawiam


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz