czwartek, 9 maja 2013

Rozdział 16

Długo przeglądała się swojemu odbiciu. Niepokój wkradł się na jej prawie ludzką twarz. Nie może stać się znowu człowiekiem.. Spanikowana chciała szybko wyjść. Bała się  reakcji Christiana. Moment. Ona boi się Christiana? Kolejna widoczna zmiana przeraziła ją jeszcze bardziej. Stała przy drzwiach, gdy te otworzyły się z wielkim hukiem. W nich stał wściekły chłopak, jego oczy były czarne, a pięści zaciśnięte. Alice cofnęła się o krok, ale milczała.
-Co ty do kurwy nędzy robisz?- krzyknął, aż dziewczyna podskoczyła. Podszedł do niej chwycił za nadgarstki i przyciągnął do lustra.
-Patrz co zrobiłaś ! Jak ty wyglądasz?! To ma być wiedźma?! - wciąż krzyczał.
Patrzyła na niego błagalnym wzrokiem, zadawał jej wielki ból, ale wiedziała, że szarpanie się tylko pogorszy sprawę.
-J..Ja... nie wiedziałam- wydukała zszokowana.
-Mówiłem ci żebyś tam nie łaziła ! Nie należysz do nich ! Jesteś tak słaba, że mógłbym zabić cię jedną ręką- uspokajał się.
-Mam cię chronić, jak mam to robić, skoro sama się zabijasz. - dodał.
Alice nie wiedziała co powiedzieć, jedyne miejsce, w którym chciała się znaleźć to wioska.
-Nawet myśli nie umiesz utrzymać dla siebie, nigdzie nie pójdziesz, ani teraz ani nigdy więcej ! - rzucił i szybko wyszedł. Zdezorientowana dziewczyna wciąż stała w miejscu, nie mogła pojąć co się stało. Po chwili doszło do niej, co mogły oznaczać słowa "ukochanego". Ruszyła w kierunku drzwi, starała się dyskretnie podążać za chłopakiem lecz ten ją zauważył i natychmiast był przy niej.
-Co ty chcesz zrobić?! Tam są niewinni ludzie..- szlochała.
-Gówno mnie to obchodzi, wracaj do domu.- warknął.
-Nie !- krzyknęła.
W jednym momencie przerzucił ją przez ramię i zaniósł do domu. Drzwi zastawił ciężką belką.
-To na wypadek gdybyś chciała za mną znowu iść skarbie.- powiedział z lekkim uśmieszkiem.
-Wypuść mnie !- krzyczała, ale na darmo. Padła pod zabarykadowanymi drzwiami i zaczęła płakać. W mroku pomieszczenia pojawiło się światełko. To znajoma nadzieja. Szepnęła: " twoje serce powie ci co masz robić, wsłuchaj się" po czym zniknęła. Alice opanowała szloch, wyciszyła się, w nie małym trudzie. Wsłuchała się w cisze i usłyszała swoje serce. Pełna spokoju wstała, jej oczy znowu były czarne, a drzwi ustąpiły przy lekkim pchnięciu. Wyszła, ale zaraz padła na kolana. Wykorzystywanie magii przy jej stanie, bardzo ją osłabiło lecz zebrała się w sobie i pobiegła prosto do wioski. Obraz jaki tam zobaczyła sprawił, że po policzkach płynęły jej łzy. Wszystko, dosłownie wszystko stało w płomieniach. Mury, które miały ich ochronić, zostały zburzone... Tysiące złych napadało na ludzi. Kobiety gwałcili by potem pozwolić im umierać w mękach. Dzieci podpalono... Mężczyźni, którzy próbowali walczyć zginęli na miejscu, a ich głowy rzucone były w tłum... Nikomu nie udało się uciec, a na środku tego wszystkiego stał on... z dzieckiem, któremu pomogła Alice. Trzymał małą na rękach i przyglądał się płomieniom. Dziewczyna usiadła i próbowała wsłuchać się w to on co mówi do małej.
-Widzisz to wszystko? To jest pożar, tutaj zginie bardzo dużo osób, twoja mama i tata, twoja rodzina. A wiesz dlaczego muszą umrzeć?
Dziewczynka z przerażeniem pokręciła głową.
-Wszyscy mieszkańcy umrą, bo ty prawie zabiłaś moja miłość...
Alice szeroko otworzyła oczy i ruszyła w ich kierunku. Biegła przez płomienie, płonących ludzi, czuła na sobie nie jeden wzrok błagający o pomoc. Nie mogła się zatrzymać.  Jednak pod jej nogi upadło drzewo, przez które nie mogła dostać się do małej dziewczynki. Zdesperowana zajrzała wgłąb siebie i wraz z głębokim oddechem zaczął wiać porywisty wiatr. Natychmiast wszystko ugasił, a ona stała i wpatrywała się w Christiana, którego w jednym momencie znienawidziła.

___________________________________________________________________________

Rozdziały będą dodawane trochę rzadziej.

Opowiadanie jest odzwierciedleniem uczuć, jakie były we mnie w momencie pisania. Minęło sporo czasu, więc stwierdziłam, że mogę już to opublikować. Pozdrawiam

P.S
Na dzisiaj to koniec... Można uznać, że jestem "psychiczna". Wybaczcie... To nie ja... To moja wyobraźnia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz