Wrócili do domu. Znowu było bardzo zimno. Alice od razu wzięła koc i siadła na łóżku. Chciała się ogrzać. Podszedł do niej i przytulił ją. Ona opadła na niego, jakby straciła wszystkie siły, a może to on ją ich pozbawił. Leżała na jego kolanach. Wpatrzeni w siebie siedzieli w ciszy. Ona wtuliła się w niego i nawet nie wie kiedy zasnęła. Wziął ją na ręce i delikatnie położył na łóżku - śpij królewno . Szepnął. Miał odchodzić kiedy usłyszał
-Nie opuszczaj mnie. Ona nie spała. Chciała jego obecności.
-Nigdy cię nie opuszczę. Podszedł do niej i złożył na jej ustach gorący pocałunek. Nie puściła go, chciała więcej.
-Na pewno tego chcesz?- Z uśmiechem zapytał
- Chcę ciebie. -Te słowa mówiły same za siebie.
Składał na jej szyi gorące pocałunki. Obydwoje odpłynęli w świat rozkoszy. Spędzili ze sobą niezapomnianą noc. Rano Alice otworzyła powoli oczy. On ją przytulał, czuła ciepło jego ciała. Czuła jak bije jego serce.Od 17 lat, po raz pierwszy zabiło... Trzymał ją delikatnie, ale tak żeby nie mogła uciec, jakby była najważniejsza, jakby była jego światem, życiem.Zamknęła oczy i usnęła. Obudziła się koło południa, dalej z nią był. Dalej ją tulił i patrzył na nią wzrokiem, którego nie da się opisać. To był najszczęśliwszy wzrok na całym świecie.
-Mógłbym na ciebie patrzeć godzinami- powiedział chłopak i pocałował ją w czoło.
Wydawałoby się, że będą ze sobą na całe wieki.
____________________________________________________________________________
Opowiadanie jest odzwierciedleniem uczuć, jakie były we mnie w momencie pisania. Minęło sporo czasu, więc stwierdziłam, że mogę już to opublikować. Pozdrawiam
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz