czwartek, 2 maja 2013

Rozdział 14


         
Szła na polanę, na której walczyła z wyobraźnią. Miała na sobie czarną suknię z dodatkiem tiulu i gorset, oczywiście nieodłącznym elementem był płaszcz z kapturem. Czuła, że jest obserwowana, jednak zdążyła się przyzwyczaić do tego, gdyż każde drzewo miało swoja duszę, swoją historie i nie jedno w swoim życiu widziało, słyszało i czuło. Pogrążona w swoich myślach, nieświadomie zboczyła ze ścieżki. Nim się spostrzegła stała nad wielkim klifem. Wiał leciutki wietrzyk, a niebo jak zawsze tutaj - było szare. W oddali zauważyła wioskę..  To jej były dom. Jej serce nagle zaczęło szybciej bić. Wspomnienia wróciły. Patrzyła jak ludzie chodzą nowymi uliczkami, idealnie je odbudowali. Z daleka wszystko wyglądało jak dawniej. Jednak już nie było słychać płaczu. Nauczyli się żyć bez osób im tak bliskich, ale nigdy nie zapomnieli... To tłumaczy ten mur wokół wioski. Alice poczuła silną potrzebę zobaczenia tego z bliska. Dosyć długo się wahała... W końcu zeszła w dół klifu i bardzo powoli zbliżała się do wioski. Chciała pozostać niezauważona, a jej blada twarz rzuca się w oczy, więc założyła kaptur na głowę, licząc, że nikt jej nie zauważy. Doszła do murów wioski. Bała się konsekwencji- tego co się stanie jak ją złapią. Jednak więź z tym miejscem okazała się większa i niepewnie przekroczyła bramy wioski. Z pozoru wszystko było takie samo, jednak nikt się nie śmiał, dzieci nie biegały, prawie nikt ze sobą nie rozmawiał. Ten widok był przerażający, jednak bohaterka nie czuła lęku. Nikt nawet nie zauważył, że ktoś obcy jest w wiosce. Udała się w miejsce, gdzie kiedyś mieszkała, dom wyglądał prawie tak samo. Chociaż ten był lekko zaniedbany. Zajrzała do niego przez okno, dom był pusty. Nagle usłyszała za sobą krzyk kobiety. Szybko się odwróciła, zobaczyła kobietę, z którą kiedyś mieszkała. Postarzała się, miała o wiele więcej zmarszczek, o wiele mniej siły, widoczne były nawet siwe pojedyncze włosy, miała smutne oczy, przepełnione bólem.
-Kim jesteś i jak się tu dostałeś demonie ?! - krzyczała spanikowana pani.
Alice milczała, cieszyła się, że nie widać jej twarzy inaczej pani od razu by ją poznała. Pochyliła głowę na bok i rozpłynęła się w czarnej mgle. Dawna współlokatorka zemdlała, a ludzie, którzy przybiegli z powodu jej krzyku, nie mogli uwierzyć własnym oczom. Mgła przeniosła dziewczynę na skraj lasu. Pewnie weszła do niego i poczuła się jak w domu.
-Dużo szumu narobiłaś kochanie- powiedział Christian wyłaniając się zza gęstwiny drzew.
-Przestraszyłeś mnie ! A ten szum, był całkiem przypadkiem.- zaczęła się tłumaczyć.
Chłop chwycił ją mocno za nadgarstek.
-Nie rób tego nigdy więcej.- Wysyczał. - Nigdy.- powiedział cicho, ale stanowczo. Wciąż ściskał jej nadgarstek, to bardzo bolało, w jej oczach pojawiły się łzy, a kolana ugięły się pod rosnącym bólem. Krzywdził ją...
-Widzisz?! Jedna wizyta w wiosce i już jesteś słaba! Tu jest twój świat! Zabraniam ci tam chodzić. Zrozumiałaś?!- cały czas na nią krzyczał. Nie była nawet w stanie odpowiedzieć. Kiwnęła głową, na znak, że się zgadza, a z jej oczu wciąż płynęły łzy. W końcu ją puścił. Odruchowo zaczęła pocierać nadgarstek. Patrzył na nią z nieodgadnionym wyrazem twarzy. Nawet na niego nie spojrzała... Zostawił ją samą. Dziewczyna otarła łzy i spojrzała na swoją rękę, dalej była czerwona... Złość w niej wzbierała. Oczy znowu było przepełnione wściekłością, a włosy znowu przyciemniały. Wstała... ale to nie  ta sama Alice... To było czysta furia i chęć zemsty. Pewnym krokiem ruszyła za chłopakiem. Gdy go dostrzegła, jedyną myślą była chęć zemsty. Stanęła, a złość przepełniała ją całą.. Pojawiła się czarna mgła i po chwili uderzyła w Christiana.  Padł na ziemię i kulił się z bóli. Podeszła do niego wolno.
-Będę robić co mi się żywnie podoba, a ty zobacz jak to boli..-  powiedziała cicho i odeszła z uśmiechem na ustach.

_____________________________________________________________________________

Opowiadanie jest odzwierciedleniem uczuć, jakie były we mnie w momencie pisania. Minęło sporo czasu, więc stwierdziłam, że mogę już to opublikować. Pozdrawiam

P.S
Na dzisiaj to koniec... Można uznać, że jestem "psychiczna". Wybaczcie... To nie ja... To moja wyobraźnia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz